Pamiętam jak dziś, dzień w którym spotkałam mojego męża.
Cały czas wtedy jakiś głos wewnątrz mnie podpowiadał mi, że znajomość ta przerodzi się w coś większego.
A, że zodiakalną rybą jestem to moja intuicja się i tym razem nie myliła.
I tak po ponad 7 latach siedzę z komórka w ręku parę minut przed północą i stukam posta o właśnie tym chłopaku w jeansach i mocno niebieskich oczach.
Przez wszystkie te lata, chociaż przecież to ciągle mała cyfra, przeszliśmy razem przez bardzo wiele.
Ale zawsze było i jest to "razem".
Nigdy mąż mój nie dał mi odczuć, że jestem z czymś zostawiona sama sobie.
W każdym dniu nadal czuję, że mogę zawsze na niego liczyć.
Zawsze mnie ciągnie blisko siebie.
Zawsze mobilizuje. Nie raz przekładał moje sprawy ponad swoje.
W każdym dniu nadal czuję, że mogę zawsze na niego liczyć.
Zawsze mnie ciągnie blisko siebie.
Zawsze mobilizuje. Nie raz przekładał moje sprawy ponad swoje.
Choć charakter ma ciężki jak kilku tonowa dupa słonia to i tak do się go kochać.
Wzbudza we mnie emocje od pełnego rozczulenia do szczytu frustracji.
Ogólnie to, kto nie włożył chociaż minimalnego wysiłku, by go lepiej poznać nigdy nie będzie wiedział jaki jest naprawdę. Trochę zamknięty w kokonie, bardzo ostrożnie wpuszcza sobie do niego osoby, które spotkał na swojej drodze.
Ogólnie to, kto nie włożył chociaż minimalnego wysiłku, by go lepiej poznać nigdy nie będzie wiedział jaki jest naprawdę. Trochę zamknięty w kokonie, bardzo ostrożnie wpuszcza sobie do niego osoby, które spotkał na swojej drodze.
Zawsze oszczędny w słowach.
Z wyrysowanym wiecznym fochem na twarzy nie miewa czasem łatwo.
Z wyrysowanym wiecznym fochem na twarzy nie miewa czasem łatwo.
Na domiar tego okraszone to wszystko angielskim poczuciem humoru, który nie każdy lubi czy rozumie.
Totalny fanatyk lego technic, czasem zastanawiam się, czy nie dlatego spłodził właśnie syna.
Nie każdy wie, ale mąż mój ma również nieślubne dziecko.
Jego miłość zaszczepiona w latach szczeniackich.
Rower.
Tylko jak nie ma obecnie kontuzji i czas na to pozwala, to zakłada te swoje majtki na gąbce i jedzie w siną dal.
No i oczywiści mecze.
Moje utrapienie, jego zbawienie.
Nie każdy wie, ale mąż mój ma również nieślubne dziecko.
Jego miłość zaszczepiona w latach szczeniackich.
Rower.
Tylko jak nie ma obecnie kontuzji i czas na to pozwala, to zakłada te swoje majtki na gąbce i jedzie w siną dal.
No i oczywiści mecze.
Moje utrapienie, jego zbawienie.
U niego czarne jest czarnym, a białe białym.
Nie ma szarości.
Ma bardzo proste i przejrzyste zasady w życiu.
Pamiętliwy (niestety) do bólu.
Zawsze gardzi wazeliniarstwem, kłamstwem i dwulicowością.
Prawdziwy i szczery w każdym calu.
Nigdy nie udawał, kogoś kim naprawę nie jest, chociaż czasem jak każdemu w życiu w czymś mogłoby to mu pomóc.
Nigdy nie udawał, kogoś kim naprawę nie jest, chociaż czasem jak każdemu w życiu w czymś mogłoby to mu pomóc.
Konkretny i konsekwentny, mega skrupulatny. Perfekcjonizm to jego drugie imię. Nie ma miejsca u niego na fuszerkę czy improwizację. Wszystko musi być dopięte i dopieszczone.
Z drugiej strony to osoba dla której czas jakby nie istnieje. Ciągle bez zegarka na ręku.
Z drugiej strony to osoba dla której czas jakby nie istnieje. Ciągle bez zegarka na ręku.
Posiada czasem mocno odbiegające poczucie, która to godzina może aktualnie być.
Nie raz o to wybuchałam jak aktywny gejzer, bo zawsze przez to albo ostatni albo wiecznie spóźnieni.
Ale przecież można mu wtedy prawić, on i tak dalej wszystko ze swoim opanowaniem i stoickim spokojem dalej robi w tempie jakim zaczął. A mnie szarpie od środka. Jak ja kocham to uczucie, takie ekspresyjne .
Nie raz o to wybuchałam jak aktywny gejzer, bo zawsze przez to albo ostatni albo wiecznie spóźnieni.
Ale przecież można mu wtedy prawić, on i tak dalej wszystko ze swoim opanowaniem i stoickim spokojem dalej robi w tempie jakim zaczął. A mnie szarpie od środka. Jak ja kocham to uczucie, takie ekspresyjne .
Zawsze byłam marną romantyczką. Nie wyobrażałam sobie księcia na białym rumaku, nie żyłam w złudnych kolorowych obrazkach jak będzie wyglądał mój związek. Nie opieramy się na jakimś wzorcu, sami uczymy się naszego uczucia i siebie wzajemnie.
Przez, co możne tak łatwo nam odgonić ciemne chmury, które czasem i nad nami się pojawiają, bo nie jesteśmy sfrustrowani, że nie ma tak jak sobie wymarzyliśmy. Ciągle tak samo mocno nam zależy, żeby zawsze przegadać problem.
Ciągle tak samo mocno zaangażowani w zbudowanie miejsca gdzie oboje chcemy zawsze wracać z poczuciem odnalezienia ciepła i wyrozumiałości.
Przez, co możne tak łatwo nam odgonić ciemne chmury, które czasem i nad nami się pojawiają, bo nie jesteśmy sfrustrowani, że nie ma tak jak sobie wymarzyliśmy. Ciągle tak samo mocno nam zależy, żeby zawsze przegadać problem.
Ciągle tak samo mocno zaangażowani w zbudowanie miejsca gdzie oboje chcemy zawsze wracać z poczuciem odnalezienia ciepła i wyrozumiałości.
Mogłoby się wydawać, że zimnego faceta sobie na męża wzięłam. Ale tak naprawdę w środku jest strasznie ciepłym i mega rodzinnym facetem. Bez słów rozumieją się z synem w swoim chłopięco-męskim świecie. Gdy patrzę jak bawi się z nim, a on wtedy, aż piszczy z zachwytu to serce mi ściska się wtedy mocno.
Takie obrazy w mojej pamięci są najcenniejsze.
Jak patrzę na niego ciemną, późną nocą jak oczy jego są pełne obawy i strachu gdy dziecko chore w łóżeczku leży.
To widzę jak syn dla niego to największy skarb i najwspanialszy cud.
To widzę jak syn dla niego to największy skarb i najwspanialszy cud.
Kocha zawsze całym sobą. I tak jak potrafi najlepiej. A potrafi tak pięknie, że serce zawsze mamy z synem ciepłe.
Dzisiaj mąż ma mój urodziny. Z tej okazji mężu mój 100 lat Ci życzę w zdrowiu i w szczęściu przy boku moim, a niech będzie moja krzywda :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz