Przychodzi taki moment w życiu małego ancymona, że cyc i kieca mamy to stanowczo za mało.
Tak też synowi mojemu przestrzeń życia osobistego poszerza się i rozciąga dosyć zamaszyście na wschód i zachód, północ i południe.
Do swojej nie innej jak otwartej na oścież przestrzeń jest gotów zaprosić każdego.
Warunkiem jest posiadanie wypasionej chociaż jednej zabawki, wykrzywienie skóry na twarzy w sposób najbardziej pokazowy, czy być aktualnie w posiadaniu chociaż grama "cukiera".
Jeżeli spełnia się chociaż jeden z trzech warunków dziecko uznaję za sprzedane.
W tak niedalekiej odległości od mojego rodzinnego gniazda znalazła się druga taka matka, która to również dziecię swoje postanowiła uspołeczniać. I tak syna swojego, jedynego i kochanego zaryzykowała i w towarzystwo mojego popchała.
W praktyce to wygląda bardzo prosto albo ja zabieram syna pod pachę i robimy rozpierduchę u kolegi albo wersja bardziej bolesna. Oni robią taką samą rozpierduchę u nas.
Chłopcy w swej zabawie kierują się bardzo jasnymi i przejrzystymi zasadami wspólnego obcowania. Oczywiście bez zastrzeżeń działa to w dwóch kierunkach.
Zasada 1
Przychodzisz do mnie to pamiętaj, moje zabawki i moje królestwo. Pełny respekt do Mojego terytorium i do Moich zasad rządzenia.
Zasada 2
Jeżeli ja się bawię jedną zabawką a Ciebie najdzie ochota na dokładnie tą samą zabawkę to przynajmniej minimalnie o nią powalcz. Nie oddawaj bez walki. Przyda Ci się to w bestialskim dorosłym życiu, gdzie o swoje trzeba walczyć, inaczej Cię rozkradną i wyszarpią, co jeszcze pozostało.
Zasada 3
Co Twoje to i moje, a co moje to już nie Twoje. Znajomość tej zasady będzie dla Ciebie fundamentem do przetrwania w małżeństwie z żoną. Oczywiście jak się domyślasz mowa tu o Twojej forsie. Kobiety podobno tak mają ty sponsorujesz dom i dzieci, a żona sponsoruje swoje "waciki".
Zasada 4
Jeśli masz coś do mnie strzelmy sobie wzajemnie po razie i po sprawie. Po co analizować, dyskutować, tak przecież krócej i po męsku.
Zasada 5
Jeżeli najdzie mnie ochota na pocałowanie Twojej mamy. Nie patrz się krzywo i nie stawiaj oporu. Zrozum chłopie ciągle tylko jedna kobieta i ciągle mama. (Wyjątki imprezy rodzinne)
Zasada 6
Jeżeli usłyszysz w wypowiadanym zdaniu nowinki językowe jak np "cholera" szybko wyłapuj. Dwa razy powtarzać nie będę, bo mnie z domu wyeksmitują a jak na razie do roboty mi nie spieszno.
Zasada 7
Jeżeli zaczynają mi się ataki złości nie traktuj mnie jak furiata. Mamie się wydaje, że oddaje mnie tacie na wyciszenie, a ja po prostu jestem ciekawy do której rundy tata już doszedł lub jaki jest wynik meczu.
Zasada 8
Nie trać wiary w to, co wspólnie robimy. Tak jak Ci wcześniej mówiłem materac na łóżku rodziców na pewno ma wbudowaną trampolinę. Po prostu ciągle widocznie nie skaczemy tam gdzie się ona wysuwa.
Zasada 9.
Na wadzę przybieramy równo. Nie będę nosił przez wieś ze sobą jeszcze paczki pampersów.
Zasada 10
Jeżeli mamy nam wymyślą jakąś zabawę nie bawimy się w nią dużej niż 10 min. One będą zadowolone, bo pomyślą, że są kreatywne i nie wieje od nich nuda a my unikniemy w ten sposób dodatkowych problemów.
Zasada 11
Jeżeli rodzicielki nasze uparły się, co do czytania nam książek nie stawiajmy oporu. Dobrze wiemy, że lecą z pamięci ale jak zapomną alfabetu to kto nam wypracowania będzie w szkole pisał. A lecąc na znajomości lektur przez tatuśków naszych to nawet z przedszkola nie wyjdziemy.
Zasada 12
Jeżeli usłyszysz słowo "pa pa". Nie buntuj się, po prostu czuję, że opadam z sił a przed nami jeszcze noc. Zakład kto da dłużej popalić rodzicom w tym miesiącu jeszcze się nie skończył, a ja czuję w powietrzu moje zwycięstwo.
Zasada 13
Jeżeli po spotkaniu odnajdziesz na swoim ciele nowe rany nie czuj urazy. Pamiętaj to zawsze będzie symbolem wśród kobiet męskość, siły i bohaterstwa. Czyli wszystkie laski NASZEEE!
Rola mamusiek w porównaniu do zasad naszych synów jest mocno prymitywna. Ogranicza się tylko do zapewnienia prowiantu, zadbaniu o sprawy organizacyjne i dopinanie kalendarza spotkań naszych synów.
Natomiast wiara w sens tego, co robimy jest na prawdę wielka.
Wiele nie oczekujemy.
Chcemy tylko z wypiętą piersią odbierać synów, gdy stópki tych małych obywatelów przekroczą próg publicznej placówki dla małych tyranków. A nie zza krzaków wywoływać imię syna z litością czekając jak panie przedszkolanki spuszczą nam go z okna, unikając tym samym jadowitego spojrzenia opiekunek oraz bezpośredniej konfrontacji z nimi i przyjmowania reprymendy za zrujnowanie życia psychicznego.
Panie Boże ustrzeż Nas
Natomiast wiara w sens tego, co robimy jest na prawdę wielka.
Wiele nie oczekujemy.
Chcemy tylko z wypiętą piersią odbierać synów, gdy stópki tych małych obywatelów przekroczą próg publicznej placówki dla małych tyranków. A nie zza krzaków wywoływać imię syna z litością czekając jak panie przedszkolanki spuszczą nam go z okna, unikając tym samym jadowitego spojrzenia opiekunek oraz bezpośredniej konfrontacji z nimi i przyjmowania reprymendy za zrujnowanie życia psychicznego.
Panie Boże ustrzeż Nas
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz