Zanim moje macierzyństwo przeszło w fazę urealnienia, byłam wcześniej oczywiście w posiadaniu pewnego wyobrażenia o nim.
Wyobrażenie budowałam sobie przez pryzmat tego co zaobserwowałam, przeczytałam czy też się nasłuchałam.
I tak mądra o to, co się mi nazbierało wiedziałam wtedy parę najistotniejszych kwestii.
Po pierwsze chociażby to, że wykrzesanie czasu dla siebie jest nie lada wyczynem.
Wiedziałam a i owszem, że początkowo zanika podział na dzień i noc.
Wiedziałam również, że nie będzie już nic takie jak wcześniej.
Wiedziałam i zarazem nie wiedziałam.
A jednak do bajki tej chciałam wejść i odegrać tylko tę jedną rolę.
Kiedy nastąpił moment pierwszego krzyku wszystko się zaczęło.
Co się okazało syn nas bardzo kocha i od początku swoich dni próbuje udowodnić swoim rodzicom, że sen ich jest w życiu zbędny i że można bez niego normalnie funkcjonować.
W eksperymencie swoim bardzo brutalnie sprawdza jak długo jeszcze w tym maratonie pociągniemy.
I o dziwo ciągniemy.
Ja chyba trochę lepiej od męża sobie z tym radzę, bo ten co dzień rano po nocy się mnie pyta : " co ja żem taka piękna?".
Co do czasu dla siebie nie będę pisać przecież o tym co praktycznie nie istnieje.
Ale tak naprawdę będą i na serio trochę też. To chce pisać o tym co warto. A tak wiele przecież u nas tego.
Emocji związanych z dzieckiem, których nic nie zastąpi.
Zdziwienia, którego nikt nie wytłumaczy.
Sytuacji, gdzie opis nigdy nie odda tak całej prawdy.
Zapachu dziecka, którego nie jesteś w stanie do niczego porównać.
Ciepłoty ciałka, głosu nietuzinkowego,
Przytulania syna spontanicznego.
Pisać o rzeczach, których słowa nie oddadzą całej magicznej bliskości i uczucia tak ciężko jest dobrać. Bo jak możesz wytłumaczyć, co się czuje jak ty mocno wtulasz dziecię swoje w ramiona a ono rączkami oplata Ci szyję. To tak jakby połączyć ze sobą brakujące puzzle. Tak idealnie pasujące. Wzorowo wplecione.
Właśnie to ciałko do właśnie tych ramion.
I Patrząc z boku na dziecko swoje zabawą mocno zafrapowane myślisz sobie, że masz przed sobą najprawdziwszy żywy cud.
Cud życia.
Najpiękniejsze oczy ozdobione długimi rzęsami.
Najzgrabniejszy nosek. Cudne, okrągłe poliki.
Patrzysz na malutkie rączki, które z dnia na dzień coraz więcej już potrafią.
Tak mała istotka a spełnia wszystkie od życia życzenie.
I codziennie uśmiech z twarzy rodzica nie schodzi gdy pierwsze słowa dziecka swego słyszy.
I nie można radości wyhamować gdy po domu słowa się rozchodzą
barść! ooo bozie! aaa tam! mamuś/ tata!
daj/ maś! dziewo! ciułała! ciemu! ziaba!
baja!
I niech ta baja nasza w rodzinie taka już piękna w prawdziwe i małe emocje zamieszka z meldunkiem na stałe ...
spacerowo








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz