czwartek, 6 sierpnia 2015

Bez palnu na życie


W każdym dniu widzę jak moje dziecko się zmienia.
Twarz mu powoli łapie rysów przedszkolaka.
Zdania coraz bardziej składne i końca niemające.
Język coraz bardziej ostry.
Charakter coraz mocniej przypominający zachowania Tomka.
A i niech diabli wezmą, bo sprawiedliwości na tym świecie to już w niczym nie ma.
Nawet materiał genetyczny jest przekazywany dziecku nie po połowie.
I syn mój tak sobie wyrasta na typ faceta, z którym nie da się nudzić.
Zawsze coś palnie lub zrobi w najmniej stosowanym momencie.
Życie rodzice po tym jak dziecko opanowuje całe zdania zaczyna być bardziej stresujące.
W każdym bądź razie ja też wyginam umysł i ciało tak bym była takim samym typem matki.
Jak mamy tylko wolną chwilę wsiadam na rower z synem i ruszamy przed siebie.
Łapiemy to, co się da i ile się da z wspólnej małej codzienności.
Nie ma czasem, co czekać na sytuacje i emocje, które porażą nas z ilości wynikającej radości.
Tyle przecież jest zajebistości we wszystkim wokół nas.
Nie ma na co się oglądać, nic nie da Ci tyle energii i zapału do życia, co drugi człowiek.
Czasem mam takie momenty, że zatrzymuję się na chwilę by złapać to szczęście, które wyrzuca w moją stronę rodzina.
Ta rodzinka mała, którą ja stworzyłam i ta rodzina wokół mnie do której ja należę.
Ostatnio w rozmowie z jedną panią na tematy ot takie, które nam do głowy wpadały usłyszałam słowa. które na pewno schowam głęboko w sercu.
Kobieta ta miała mamę w wieku 72 lat, która to żegnała się z życiem i zapytała ją "mamo 72 lata to dużo czy mało"? A mama "dziecko to tyle co otwarcie i zamknięcie drzwi".
Mądrości w tych paru słowach pełen wór.
Zagubimy się czasem w zwykłych obowiązkach i czasem z braku siły ale i chęci rezygnujemy z najcenniejszej rzeczy czyli z czasu, który nam ulatuje jak piasek z klepsydry, która już została przewrócona w drugą stronę od pierwszego naszego oddechu.
Wydaje nam się, że jeszcze zdążymy być dobrym synem, matką czy żoną.
Ale nie od dzisiaj, bo dzisiaj to mamy gorszy dzień.
Się zmienię jeszcze będę mieć czas dla dzieci czy rodzica.
I oby tak było.
Ale trzeba się starać, by nie robić nic połowicznie.
Szkoda czasu, by wiecznie do czegoś wracać i coś poprawiać. 
Jesteśmy bombardowani zewsząd informacjami jak to nie efektywnie zarządzać najlepiej swoim czasem.
Ale planu na życie nie da się ułożyć punkt po punkcie.
A i dobrze.
Bo ubodzy byśmy byli o wiele emocji i znajomości.
Jak masz chwilę wolnego to nie rozsiadaj się przed szklanym ekranem.
Złap dziecko za rękę i bądź matką/ojcem albo jedź do babci może coś Ci babcia powie do ucha, co Ci pomoże potem w życiu, a dziecko Twoje wspomni za lat kilkanaście, że chciałoby wrócić do dzieciństwa, bo pamięta jak dmuchałaś/eś na zdarte kolano i przed oczami ma obraz jak biegło za wróblem a mama/tata za nim i nikt się wtedy nie zastanawiał, że to głupie i bez sensu było.






























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz