Bo przecież człowiek za młody, by proza życia kolorytu szarości przybrała.
I przychodzi taki dzień gdzie los nazbierał to wszystko przez kawał czasu i wyrzuca Ci w jednym momencie przed nogi mówiąc "albo bierzesz wszystko albo nie dostajesz z tego nic".
I człowiek tak w ślepo wchodzi w to całym sobą, bo przecież to może te chwile na które tak czeka.
A przecież z życia trzeba czerpać całymi garściami i nosem nie kręcić, bo nie wiadomo co nabierze potem z tego wszystkiego sensu i przyniesie wymierny pożytek.
Trochę też tak naszą małą rodzinę nawiedziły nawałnice ogromnych zmian i różnych emocji.
Każdy z nas musi teraz odnaleźć się w nowej sytuacji i oswoić z różnymi emocjami nie zawsze pozytywnymi.
Dla każdego z nas dzisiaj strach oznacza co innego, każdy doświadcza go na swój sposób.
Każdy z nas zderzył się z rozłąką i dla każdego ma ona inny wymiar.
Ale każdy z nas próbuje nauczyć się radzić jak może najlepiej w nowej sytuacji.
Czas pokaże ile policzy sobie z tego nasz charakter w przyszłości.
Ile było to wszystko warte.
Przez całe dwa lata syn nasz dostał od nas ogrom wielkiej miłości i kawał czasu poświęconego na zbudowanie solidnych fundamentów na których ma powoli wkraczać w kolejne etapy w życiu.
Mam wrażenie, że rodzic z dzieckiem od urodzenia trzyma kłębek nici, którą codziennie po trochu popuszcza, aż w końcu nadchodzi moment, że jej brakuje.
Dziecko opuszcza wtedy swój rodzinny dom i zaczyna żyć swoim życiem.
Ale nasze dzieci dorastać muszą już od początku życia a my nie możemy mu stawać na drodze i przelewać na niego swoich obaw.
Syn zaznaje od dwóch tygodni uroków żłobka. Dodatkowo powrót mój do pracy i nieobecność taty.
Syn łatwo nie ma.
I oczywiście targają mną myśli, czy człowiek odpowiednio postępuje.
Ale przecież nasze dzieci to nie nasza osobista własność.
Nie da się trzymać ich tylko dla siebie.
Byłoby to bardzo przecież egoistyczne i samolubne.
A wiem po sobie, że człowiek poznaje siebie właśnie w kontakcie z drugą osobą.
Mijają kolejne tygodnie a ja bacznie przyglądam się synowi swojemu jak dorasta.
Jakie piękne zdania już składa.
Jakie dialogi wspólne prowadzimy.
Ile szczerości jest w nim takiej prawdziwej i czystej.
Ma zaledwie dwa lata a potrafi wbrew temu, co każdy mówi powiedzieć -nie.
On tak nie czuje i wcale nie myśli.
Bez przebytych kursów asertywności.
Każda z nas/ każdy z was ma wspaniałe dziecko, które jest odrębnością i niepowtarzalną małą istotą.
I duże bogactwo w rodzicach jest wtedy, kiedy nie próbują zmienić na siłę nic w swoim dziecko.
Nie wymuszają zachowań na jakiś przyjęty wzór.
Jak my zaakceptujemy nasze dziecko takie jaki jest naprawdę.
To ono zaakceptuje siebie.
I będzie mu łatwiej pokochać swoje życie.
Kilka fotek z ostatniej niedzieli